piątek, 28 października 2016

Recenzja: "Dobry ojciec" Diane Chamberlain

Tytuł: "Dobry ojciec"
Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo: Prószyński Media
Ilość stron: 392
Moja ocena: 7/10

„Dobry ojciec” to moja pierwsza styczność z twórczością Diany Chamberlain. Co nieco o niej słyszałam, tak więc, gdy zobaczyłam tę książkę w bibliotece i zerknęłam na tę śliczną okładkę, stwierdziłam, a co tam, spróbuję i dołożyłam ją do (już sporego) stosiku. Powiem Wam – nie zawiodłam się.
Narracja w tej książce dzieli się na trzy osoby, Travisa, Erin i Robin. W miarę postępowania akcji książki, losy całej trójki bohaterów się wiążą i w kilku sytuacjach możemy poznać trzy opinie o jednej sprawie. Każde z bohaterów ma bowiem inną.

„Czasami najlepszym sposobem zatrzymania czegoś jest pozwolenie, by to odeszło. „

Travis jest młodym chłopakiem, ma zaledwie 23 lata, ale jest odpowiedzialny za wychowanie małej dziewczynki, czteroletniej Belli – jego córki. Jednak, bezpieczeństwo i szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo Belli, o które tak dbał, wisi na włosku.

Erin to trzydziestokilkuletnia mężatka. Czy szczęśliwa? Nie wiem. Po wydarzeniach, tragicznych wydarzeniach sprzed kilku miesięcy, wydaje jej się, że nie jest już zakochana w mężu. O kim jednak myśli, w chwili, gdy wydaje jej się, że zaraz umrze? W rozdziałach, w których narratorką była Erin, podobało mi się to, że historia Carolyn, nie została ukazana od razu. Stopniowo dowiadujemy się kolejnych urywków tamtego wydarzenia, aż w końcu poznajemy je w całości pod koniec książki.
A co do Travisa i Erin ma dwudziestokilkuletnia Robin? Narzeczona kandydata na przyszłego burmistrza Beaufort - Dale'a. Dziewczyna, której dziecko omal jej nie zabiło, bo jej serce było już na skraju wytrzymałości? Robin kocha Dale'a, mimo wielu różnic, które między nimi występują. Kiedy jednak dowiaduje się o pewnej rzeczy, którą robi Dale, przypomina jej się jej historia sprzed lat.

„Dobry ojciec” pokazuje w pewnym sensie, że miłość nie zna granic. Obojętnie czy to ta rodzicielska, małżeńska, czy szczenięca miłość dwójki nastolatków. Najwięcej przykładów jest jednak tej rodzicielskiej miłości, którą Travis darzy Bellę. Jakąkolwiek decyzję podjął – pomyślał najpierw o swojej córeczce, chciał zrobić wszystko, aby żyło jej się jak najlepiej. Może jednak nie każda jego decyzja była słuszna, bo np. praca której się podjął, świadomie czy nie, nie była zbyt właściwa. Chłopak miał dużo szczęścia, że nie poniósł wielkich konsekwencji. Najbardziej rozwinęła się według mnie Robin, zrozumiała swój błąd z przeszłości i zapragnęła go naprawić. Erin także zrobiła duże postępy,nauczyła się żyć po stracie ukochanej osoby, którą była jej.... nie, nie powiem kim była Carolyn, byłby mały spoiler ;p.

Aby poznać drogę, która jest przed tobą, zapytaj tych, co zmierzają w przeciwnym kierunku. „

Mimo wszystko.... na początku czytania trochę się nudziłam, nie aż tak bardzo, żeby myśleć o odłożeniu jej, ale jednak... Ogólnie rzecz biorąc, książka Diany miała ciekawą fabułę. Daje do myślenia. Z biegiem akcji coraz bardziej wciąga, staje się coraz bardziej interesująca. Cieszę się, że wypożyczyłam ją z biblioteki i przeczytałam, bo naprawdę bardzo wartościowa pozycja.


2 komentarze:

  1. Czytałam tylko jedną książkę tej autorki, ale mnie oczarowała! Wiem, że tą pozycję znajdę w bibliotece, więc wypożyczę :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń

Hej! Zostaw proszę po sobie jakiś ślad ♥ Każdy jeden komentarz to dla mnie wielka motywacja ♥ A jeśli spodobał Ci się mój blog to zaobserwuj, by być na bieżąco z postami :*
Nie zapomnij zostawić adresu do swojego bloga - z chęcią zajrzę ♥