wtorek, 11 lipca 2017

Królewska klatka - Victoria Aveyard | Recenzja

Tytuł: „Królewska klatka”
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: 555
Moja opinia: 8/10


Jeśli nie czytałeś poprzednich części, a chcesz poznać moją opinię na temat tej, zjedź troszkę na dół. Spoilery w pierwszym akapicie, później już starałam się pisać tak, żeby niczego nie zdradzać, nawet z poprzednich tomów ;)

Po tym, jak samolot się rozbił, Mare oddaje się w ręce Mavena, aby ten puścił wolno jej przyjaciół. Poświęca siebie, w imię bezpieczeństwa najbliższych. Nie spodziewa się dobrego traktowania, jest wręcz przekonana, że idzie prosto w objęcia śmierci, ale jak to ona – nie poddaje się i nadal ma w sobie ikrę i wolę walki. Czy uda jej się wrócić do przyjaciół? Jakie pobudki kierują młodocianym Królem?

Błędów nie da się wymazać, zapomnieć czy zignorować. Ale można nanieść poprawki w teraźniejszości.”

Zakończenie drugiego tomu zwala z nóg, jednak po trzeci zabrałam się dopiero teraz. Czasami lubię zrobić sobie kilkudniową przerwę między kolejnymi częściami, żeby dana seria mnie nie zaczęła nudzić. Ktoś tez może tak ma? W stosunku do „Królewskiej klatki” miałam dosyć spore oczekiwania, liczyłam na to, że pobije dwa poprzednie tomy. Czy tak się stało? W pewnym sensie tak, ale liczyłam na coś jeszcze lepszego.

[...] potwory są najbardziej niebezpieczne, gdy się boją.”

W tej części narratorką jest nie tylko Mare. Rozdziały z jej perspektywy są przeplatane z tymi, które opowiada Cameron. Pojawia się także kilka z punktu widzenia Evangeline. Bardzo się cieszę, że autorka zdecydowała się na takie posunięcie, gdyż możemy śledzić jednocześnie to, co się dzieje z naszą Dziewczyną od (bez) błyskawic oraz wydarzenia rozgrywające się w Szkarłatnej Gwardii. Sam zabieg mi się podobał, ale jak Mare lubię, tak Cam mnie irytowała. Co do Evangeline... mogąc spojrzeć na bieg wydarzeń jej okiem i poznać jej odczucia... nie wierzę, że to się zdarzyło, ale poczułam do niej sympatię. Ta dziewczyna tak naprawdę nie jest taka zła ;)

- Gdy jesteś chory, kogo winisz? - dopytuję. - Ciało czy chorobę? […]
- Winię lekarstwo, które nie zadziałało.”
 
Nie powiem, że w „Królewskiej klatce” akcja pędzi od początku, bo rozkręca się stosunkowo powoli, aczkolwiek nie nudziłam się. Duży udział ma w tym styl pisania Victorii. Autorka pisze bardzo ciekawie, tak lekko i bardzo szybko. Zazwyczaj nie przepadam za dłuższymi opisami, ale w tym przypadku nawet nie zauważałam kiedy je kończyłam czytać. Tak napisane książki, czyta się z przyjemnością wręcz ^^

W „Królewskiej klatce” („Szklanym mieczu” w sumie też) na całe szczęście nie dopatrzyłam się podobieństw do innych serii, jak to było w przypadku „Czerwonej królowej”. Aveyard nadała tej historii swój własny, niepowtarzalny bieg i brawa dla niej, że udało jej się nie powtórzyć błędu z pierwszego tomu. Właśnie dlatego też, te dwie części podobały mi się bardziej niż pierwsza, mimo że według mnie „Szklany miecz” i „Królewska klatka” są na podobnym poziomie, to jednak skłaniam się ku tej drugiej.

Nadzieja w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem.”

„Czerwona królowa” może i nie stała się jedną z moich ukochanych serii, ale i tak z ogromną chęcią przeczytam następny tom, bo po tym co się stało w zakończeniu, po wyborach, których dokonali bohaterowie... ja muszę wiedzieć co będzie dalej. No po prostu muszę i już wyczekuję czwartej części. A tymczasem, jeśli jeszcze nie czytaliście, a chcecie poznać dalsze losy Mare i jej przyjaciół – nie ma co się wahać, tylko czytać ;)


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję:
Pozdrawiam!

20 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o przerwy w czytaniu kolejnych części serii, to ja czasem mam taką fazę, że muszę czytać jedno po drugim - zwłaszcza, gdy fabuła totalnie mnie wciągnie! Natomiast jeśli wydarzenia bądź bohaterowie zaczynają mnie męczyć, muszę odłożyć książkę na jakiś czas. :c

    Żadnego tomu "Czerwonej królowej" niestety jeszcze nie czytałam i ogromnie nad tym ubolewam - to seria, która chodzi za mną jak najgorszy cień! :D

    Z przyjemnością obserwuję!
    NaD okładkę - dawne LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie ;) Jeśli książka mnie tak bardzo mocno wciągnie,to całą serię z marszu przeczytam ;P
      To trzymam kciuki, żebyś szybko miała ku temu okazję ;)

      Usuń
  2. Cała seria jest przede mną, ale super recenzja :) Na pewno zachęciła mnie do szybszego sięgnięcia po książki Victorii Aveyard :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już po trzech częściach tej książki i jedyne co mogę dodać to, to że idealnie wstrzela się w mój gust i jest na prawdę wciągająca. Mimo, że może się kojarzyć z innymi seriami to jest genialna, jedynie decyzja Cala w trzeciej części mnie nie zadowala, mam nadzieję że autorka coś z tym zrobi! :D Wracając do twojego pytania, to powiem tyle że żadko kiedy robię przerwy i czytam "ciurkiem", chyba że autorzy byli na tyle nieuprezjmi żeby kazać nam czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo no to świetnie, że ci się podobała ^^ Też mam nadzieję, że autorka coś zrobi z decyzją Cala, bo szlag mnie trafi... ;P Ja czytam ciurkiem tylko wtedy, kiedy seria tak naprawdę mocno mnie wciągnie i mam pod ręką wszystkie tomy ^^

      Usuń
  4. Lekturę tej serii wciąż odkładam, ale może w końcu uda się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy ci się spodoba ;)

      Usuń
  5. Czytałam Czerwoną królową, ale skapitulowałam 100 stron przed końcem książki. Muszę przyznać, że książka jest ciekawa, ale mnie osobiście w pewnym momencie fabuła zaczęła męczyć.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, rozumiem ;) Nie ma co się zmuszać ;)

      Usuń
  6. Ja ledwo dobrnęłam do końca tej książki. :D Uważam, że przez ponad połowę nic się nie dzieje i autorka ciągle pisze o tym samym. Co więcej, niemiłosiernie wkurzał mnie Cal(a to co zrobił na końcu...niewybaczalne). Najbardziej nadal podoba mi się Maven i życzę mu jak najlepiej, cokolwiek by to oznaczało w jego przypadku. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie początek się trochę dłużył, ale potem wciągnęłam się w fabułę ;P Ale tak, decyzja Cala jest niewybaczalna... Wkurzył mnie okropnie tym... Ja właśnie mimo wszystko nie potrafię przestać lubić Mavena ;P

      Usuń
  7. Z każdą twoją recenzją kolejnej części Czerwonej królowej zmniejsza mi się silna wola, by nie sięgać po dalsze tomy. Zaraz mnie jednak skusisz xd

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah :D To ja wyjdzie czwarty tom, to może ostatecznie skapitulujesz i sięgniesz ;P

      Usuń
  8. Przeczytałam do tej pory tylko "Czerwoną królową" i nie zostałam jakoś specjalnie porwana, ale jednak na tyle by wiedzieć, że na pewno (kiedyś) przeczytam kolejne części.
    Widzę, że znalazłam kogoś, kto tak jak ja nie zawsze może czytać serie jednym ciągiem. Dwie książki pod rząd tego samego autora jeszcze dam radę przeczytać, ale trzech... rzadko mi się do zdarza.

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było tak, że Czerwona królowa niby mi się podobała, ale jakoś bez specjalnego szału, a dwie kolejne części są według mnie lepsze ^^ Mimo, że każdej części dałam taka samą ocenę ;P
      Ooo w końcu :D Ja daję radę tak czytać tylko wtedy, gdy dana seria naprawdę mocno mnie wciągnie i mam pod ręką wszystkie tomy :D

      Usuń
  9. Bardzo polubiłam 2 pierwsze tomy i jestem wręcz straszliwie ciekawa co autorka wymyśliła w trzecim tomie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie czytaj ;* Miłej lektury ^^

      Usuń
  10. A przede mną dalej drugi tom :/ Najpierw muszę uporać się z recenzenckimi, a dopiero później zabieram się za kontynuowanie :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń

Hej! Zostaw proszę po sobie jakiś ślad ♥ Każdy jeden komentarz to dla mnie wielka motywacja ♥ A jeśli spodobał Ci się mój blog to zaobserwuj, by być na bieżąco z postami :*
Nie zapomnij zostawić adresu do swojego bloga - z chęcią zajrzę ♥