piątek, 14 października 2016

"Kiedy odszedłeś" - czyli druga część "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes

Tytuł: "Kiedy odszedłeś"
Autor:
Jojo Moyes 

\Wydawnictwo: Między słowami
Ilość stron: 496
Moja ocena:
9/10


„Zanim się pojawiłeś” to była cudowna książka, musiałam więc przeczytać drugą część. Byłam naprawdę ciekawa, czym nas Pani Moyes uraczy tym razem. Tak szczerze to myślałam, że przez zdecydowaną większość książki Lou będzie rozpaczać po śmierci Willa. Owszem, w treści było zawarte jej cierpienie, lecz nie był to jeden z głównych wątków tej książki.

Minął ponad rok odkąd Will zakończył swoje życie w Dignitas. Lou przez większość tego czasu podróżowała po Europie, aż w końcu wróciła do Anglii, do Londynu. Wynajęła tam mieszkanie, zaczęła pracę. Dalej myśli o Willu. No ale wiadomo – gdzie Lou tam kłopoty, więc dziewczynie zdarza się „mały” wypadek, którego skutki odczuwa jeszcze długi czas. Ale który również zapoczątkował wiele wydarzeń.

"- Nie jestem pewna, czy szczęście jest czymś, na co można zasłużyć lub nie."

Ogólnie rzecz biorąc, „Kiedy odszedłeś” skupia się na tym jak Lou „wraca” do normalnego życia. Ze złamanym biodrem. Poznaje Ratownika Sama, do jej drzwi puka Lily. Oj tak, bez kłopotów się nie obejdzie. Czy znajdzie w sercu miejsce na to by znów kogoś pokochać? Jaką historię ukrywał Will? Historię o której on sam nie wiedział? O nie! Nie zdradzę Wam tego. Przeczytajcie to się dowiecie. Bo warto :)


„Kiedy odszedłeś” bardzo mi się spodobało, jest to jedna z książek, które zostaną w mojej pamięci na dłużej. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, ze przypadła mi do gustu ciut bardziej niż jej pierwsza część. Bardzo dużo się w niej dzieje. Praktycznie nie potrafiłam się od niej oderwać bo koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej. Akcji trzymających w napięciu co najmniej kilka było.

"- Podrywasz tak wszystkie swoje pacjentki?
- Tylko te, które przeżyły."
Podsumowując. „Kiedy odszedłeś” nie wywrze na nas takich samych emocji jak „Zanim się pojawiłeś”, ale jest równie dobra. Warto przeczytać, przekonać się, jak Lou poradziła sobie z żałobą, do czego doprowadziło „rozmawianie” z Willem, oraz jaki skutek będzie miało feministyczne myślenie Josie, matki Louisy. Oj tak, to były bardzo ciekawe i śmieszne fragmenty.
Wiem, że nie wszystkim ta historia przypadła do gustu, jednak mnie tak. Ja, z mojego miejsca mogę Wam polecić tę książkę.
"-(...)Po prostu wygląda jak półtora nieszczęścia.
-Wszystkie nastolatki tak wyglądają. Takie mają ustawienia domyślne."
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hej! Zostaw proszę po sobie jakiś ślad ♥ Każdy jeden komentarz to dla mnie wielka motywacja ♥ A jeśli spodobał Ci się mój blog to zaobserwuj, by być na bieżąco z postami :*
Nie zapomnij zostawić adresu do swojego bloga - z chęcią zajrzę ♥